KPW GODZINA ZERO 2025
22.08.2025
KLUB NOWY HAREM
81-342 Gdynia, 3 Maja 28
Wyniki:
KPW Tag Team Championship Match
🇸🇰🇵🇱TEAM VISEGRAD pokonali BRACI FUX(c)
Bracia Fux tracą pasy KPW Tag Team! Mamy nowych mistrzów!
W otwierającej walce gali KPW Godzina Zero 2025 Team Visegrad przerwał dwuletnią dominację Michała i Filipa Fuxów. W trakcie swojego panowania byli już mistrzowie zaliczyli pamiętne zwycięstwa nad The 87, Die Ordnung czy Tribe of Wrath. Heroiczne zwycięstwa z przeszłości nie miały jednak przełożenia na to, co działo się w starciu z Davidem Oliwą i Rickym Sky.
Starcie od początku było bardzo wyrównane, jednak Team Visegrad w pewnym momencie wypracowali sobie przewagę, robiąc to w swoim stylu. Posiadacze pasów EWA Tag Team skupili się na czułym punkcie Michała Fuxa, jego lewej ręce, atakując ją z dużą intensywnością. W pewnym momencie Michał ze względu na uraz nie mógł kontynuować już walki i opuścił arenę w towarzystwie medyka.
Filip został na placu boju sam. Mimo ogromnej determinacji nie był w stanie samodzielnie rywalizować z dwoma przeciwnikami. Wydawało się, że sprawa jest już przesądzona, do czas aż… Michał Fux powrócił z zaplecza! Uraz nie przeszkodził Michałowi w tym, by wytrącić Team Visegrad z równowagi i pokazać polsko-słowackiemu duetowi, dlaczego Bracia Fux są niepokonani w niebieskim ringu od 24 miesięcy. Fani odzyskali nadzieję na kolejną obronę pasów przez Fuxów, jednak dotychczasowym mistrzom, mimo ich niezwykłego heroizmu, nie starczyło sił, by skutecznie przeciwstawić się Davidowi i Rickiemu. Team Visegrad, korzystając również z pomocy kręcącego się przy ringu Lukasa Mottla, dokończył dzieła i w widowiskowy sposób wykorzystał słabość rywali, zostając piątą w historii drużyną, która sięgnęła po pasy KPW Tag Team.
🇩🇪VEIT MÜLLER pokonał MARKUSA PASKALA
Markus Paskal zadebiutował w ringu KPW i skradł serca gdyńskiej publiczności. Pochodzący z Kwidzyna wychowanek Szkoły Wrestlingu KPW co prawda przegrał swoją pierwszą walkę, ale pokazał się z tak dobrej strony, że bez wątpienia po tej nocy zostanie zapamiętany zarówno przez fanów, jak i przez zarząd KPW. Z kolei koledzy z szatni będą mieli go na oku, bowiem na wyrasta im właśnie nowy konkurent.
Wydawało się, że walka debiutanta z doświadczonym Veitem Mullerem może być jednostronna i zakończyć się dla młodego zawodnika szybko i boleśnie. Niemiec nie zamierzał dawać „świeżakowi” taryfy ulgowej i podszedł do niego, jak do każdego innego rywala. Markus zaskoczył go jednak swoją siłą, techniką i niezłomnością. Były mistrz KPW Tag Team kilkakrotnie posyłał rywala na deski, próbując kończyć walkę, ale za każdym razem Paskal wstawał i był gotów na kontratak, w pewnym momencie nawet przejmując inicjatywę i sprawiając, że fani naprawdę uwierzyli, że zwycięży.
Koniec końców doświadczenie Mullera przeważyło. Złapał rywala i zaserwował mu swój markowy Power Bomb, którym zakończył walkę. Na pewno jednak nie może odnotować tego zwycięstwa jako łatwego.
Po walce Paskal wziął mikrofon i w emocjonalny sposób podziękował fanom, a także dopingującej mu tego wieczoru mamie. Obiecał również, że mimo iż tym razem mu się nie udało, następnym będzie inaczej.
CROWCHESTER pokonał ERYKA LESAKA
Dwa światy zmierzyły się ze sobą na tegorocznej Godzinie Zero. Po jednej stronie: szybki, zwinny i widowiskowy Crowchester, po drugiej: wielki, silny i niebezpieczny Eryk Lesak. To był pojedynek pełen kontrastów, który oglądało się cholernie dobrze.
Każdy z zawodników korzystał ze swoich atutów, dzięki czemu walka była bardzo ciekawa, a jej tempo zmieniało się z minuty na minutę. Rosjanin zaskakiwał fanów swoją spektakularną ofensywą. Doświadczony zawodnik, który w przeszłości dzielił ring z takimi wrestlerami jak Matt Sydal czy Doug Williams, imponował swoją skocznością i atletycznością. Przez dłuższy czas to było jednak za mało, by zatrzymać „Polski czołg”. Lesak próbował zmiażdżyć rywala, czyhając na każde najmniejsze potknięcie Crowchestera, które od razu wykorzystywał. Polak wielokrotnie przejmował inicjatywę i był bliski wygranej. Spryt doświadczonego zawodnika pozwolił mu jednak na to, by wrócić do gry, powalić Lesaka i dobić go potężnym 630 sentonem z narożnika. Pierwsza po 4 latach walka Crowchestera w niebieskim ringu zakończyła się jego sukcesem.
KPW Oldtown Championship Match
LEON LATO pokonał CHEMIKA(c)
Jaki był najbardziej wyrównany pojedynek tegorocznej edycji najważniejszej gali roku? W naszej opinii to walka o pas KPW OldTown.
Leon Lato i Chemik mieli ze sobą na pieńku już od dawna. W przeszłości w ringu spotykali się niejednokrotnie. Tym razem stawka była jednak większa niż kiedykolwiek.
Chemik zbudowany zwycięstwami z gwiazdami europejskich ringów przystępował do walki bardzo pewnie. Wiedział, że stoi za nim nie tylko pasmo sukcesów, ale i wrodzona przebiegłość. Najprawdopodobniej nie docenił swojego rywala, który w ostatnim czasie zaliczył imponujące wygrane nad Callumem Beckiem oraz Tomczakiem i do starcia przystępował w bardzo dobrej formie. Wyniszczający pojedynek trwał prawie 20 minut. Zawodnik z Wejherowa wykorzystał cały arsenał swoich sztuczek i bezskutecznie poszukiwał sposobu na pokonanie Leona, który tego wieczoru był nie do zatrzymania. Fanom wydawało się, że po tym jak Chemik zaserwował przeciwnikowi Ostatnie Namaszczenie, uda mu się obronić tytuł. Ale nawet kończąca akcja ówczesnego mistrza OldTown nie dała mu zwycięstwa. Leon znalazł w sobie rezerwy sił i zdołał odwrócić losy walki na swoją korzyść, przerywając ponad roczną dominację Chemika i zdobywając pierwszy tytuł mistrzowski w swojej karierze.
Handicap Match
TOMCZAK pokonał ADEPTÓW
Starcie trzech na jednego rozgrzało do czerwoności gdyńską publiczność, która doceniła heroiczną postawę adeptów Szkoły Wrestlingu KPW, którzy zmierzyli się z przerażającym Tomczakiem.
Przed walką na scenie pojawił się prezes Krystian Malinowski, który przypomniał o buntowniczej postawie adeptów na tegorocznym Obozie Letnim KPW, krytykując ją i mobilizując Tomczaka do tego, by ten „dał im lekcję, którą zapamiętają do końca swoich dni”.
Choć wydawało się, że nasza młodzież została rzucona na pożarcie jednemu z najniebezpieczniejszych zawodników w rosterze KPW, to sam Tomczak musiał się jednak solidnie namęczyć, by dać radę całej trójce. Bestia z Gniezna ostatecznie walkę wygrała, ale rywale dali mu solidny wycisk, będąc nawet w pewnym momencie blisko sukcesu.
Po wyeliminowaniu dwóch rywali Tomczak był już bardzo zmęczony, a ostatni z adeptów próbował to wykorzystać. W pewnym momencie w niesamowitym przypływie siły podniósł Tomczaka i wykonał na nim bodyslam, co zaskoczyło publikę. Wychowanek Szkoły Wrestlingu KPW uwierzył w swoje szanse i chciał dokończyć dzieła, jednak chwilę później Tomczak sprowadził go ziemię swoim morderczym chokeslamem, którym to finalnie zniszczył marzenia adeptów o zwycięstwie na najważniejszej gali roku.
GREG pokonał LUKASA MOTTLA
Trudne zadanie miał na tegorocznej Godzinie Zero Greg. „Papież polskiego wrestlingu” stanął do walki z wyjątkowo niewygodnym przeciwnikiem.
Lukas Mottl, oprych z czeskiej Pragi i jeden z członków grupy Team Visegrad, to rywal, który potrafi uprzykrzyć życie. Mottl to twardy facet, który nie ma żadnych skrupułów i zrobi wszystko, by odnieść zwycięstwo. Tak było i w tej walce, gdzie wielokrotnie testował wytrzymałość sędziego oraz publiczności, naginając zasady fair play. Determinacja Mottla kilkukrotnie mocno przybliżała go do zwycięstwa. Ostatecznie Team Visegrad nie wziął jednak tego wieczoru pełnej puli, bowiem doświadczenie i spokój Grega wzięły górę. Były mistrz KPW znalazł na rywala sposób i wykorzystał jego słabsze strony, by go wypunktować.
Greg zalicza ważne zwycięstwo i liczy na to, że będzie ono początkiem dobrej passy, dzięki której znów zacznie kręcić się wokół tytułów mistrzowskich.
Kontrakt mistrzowski
ERYK LESAK wygrał BATTLE ROYAL
13 zawodników, 1 zwycięzca i 1 mistrzowski kontrakt! Nie mogło być inaczej – w ringu zobaczyliśmy prawdziwe szaleństwo, w którym każdy mógł zwyciężyć.
To było starcie bez ograniczeń, obfitujące z nieoczywiste sojusze i spektakularne eliminacje. Publiczność oglądała je z zapartym tchem, zastanawiając się, kto w tym roku zdobędzie kontrakt.
Finałową dwójką okazali się być Eryk Lesak i Markus Paskal. Debiutujący wcześniej Markus w pewnym momencie był przekonany o swoim zwycięstwie, gdyż został w ringu sam. Okazało się jednak, że przebywający za ringiem Eryk Lesak nie został wyrzucony przez najwyższą linę, co oznacza, że nie był wyeliminowany. Wszedł na ring i zrzucił triumfującego w narożniku Paskal, zdobywają mistrzowski kontrakt.
Były członek Gałęzi Gregoriańskiej ma równy rok czasu na wykorzystanie kontraktu. Na dowolnej gali KPW, w dowolnym jej momencie, może wyzwać mistrza KPW bądź mistrza KPW OldTown do walki o pas.
KPW Championship Match
ZEFIR pokonał HANSA SCHULTE(c)🇩🇪
To nie była zwykła walka. To była prawdziwa międzynarodowa batalia. To była walka dobra ze złem. To był wielki finał długiej historii, zakończony spektakularnym happy endem.
Zefir i Hans Schulte mieli ze sobą na pieńku już od dawna, a zwłaszcza od zeszłorocznej Godziny Zero, kiedy to w walce Siedmiu Wspaniałych Niemiec zdjął polskiemu luchadorowi maskę. Ich konflikt rozgrzewał publiczność przez kolejne miesiące. Wreszcie Zefir, pokonując Veita Mullera, zdobył tytuł pretendenta do pasa mistrzowskiego KPW. Tuż przed walką w ringu pojawił się prezes Malinowski, który pokazał fanom anonim z pogróżkami, który najprawdopodobniej otrzymał od osoby, która zaatakowała go na KPW Arena 26. O napisanie listu oskarżył Zefira, przy okazji deprecjonując jego osobę i wyrażając sympatię wobec niemieckiego mistrza.
Zefir nie przejął się słowami prezesa i bez kompleksów przystąpił do rywalizacji z Schulte, którą Malinowski oglądał siedząc obok ringu. Polski luchador był przepełniony złością i ogromną chęcią zemsty za wyrządzone mu wcześniej krzywdy. Walka była dynamiczna, pełna emocji i obfitowała w spektakularne zwroty akcji. Obaj zawodnicy dali z siebie wszystko i wielokrotnie próbowali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Niemiec był blisko po tym jak wykonał Zefirowi blue thunder bomb, z kolei Polak mógł wygrać po tym jak wykonał potężnego canadian destroyera. Po tej akcji Zefir wszedł na narożnik by dobić mistrza swoim senton bombem, ale jego uwagę odwrócił Krystian Malinowski, co dało Hansowi Schulte czas na regenerację i powrót do walki. Ostatecznie, ku rozpaczy prezesa KPW, Zefir ponownie powalił Niemca na łopatki i tym razem zdołał wykonać swą akcję kończącą, zwyciężając i zdobywając mistrzostwo KPW.
Po walce Zefir po raz pierwszy w karierze przemówił, wypowiadając słowa „Gdynia! Zrobiłem to!”. Chwilę później w ringu pojawili się Bracia Fux, Leon Lato, Markus Paskal, Greg i Crowchester, którzy pogratulowali nowemu mistrzowi i wspólnie z nim celebrowali jego historyczne zwycięstwo.
