Sprawozdanie z KPW Arena #2


Kilka dni temu odbyła się gala KPW Arena 2. Zapraszamy do lektury sprawozdania z wydarzenia.



Galę rozpoczął i prowadził ring announcer Arkadiusz Pawłowski. Publiczność od początku do końca tworzyła magiczny klimat, a emocje udzielały się wszystkim dookoła, zarówno fanom jak i zawodnikom.

BOSKI OSTROWSKI (/w MIRA) def. GRACJAN KORPO (/w K. ZASADA)
Gracjan Korpo jak zwykle nie miał humoru, swój występ rozpoczął od podważenia kompetencji swojego pracownika Krzysztofa Zasady i zagroził mu zwolnieniem, jeśli w przyszłości przez jego zachowanie będzie miał problemy. Na tym nie poprzestał, gdyż publiczności także się oberwało za bycie, cytując: "Obibokami". Następnie uderzyła dobrze znana fanom muzyka i na sali pojawił się Boski Ostrowski w towarzystwie uroczej i roztańczonej Miry którzy zostali przyjęci wielkimi owacjami.

Gracjan dzięki swej przewadze siły i wzrostu znęcał się nad swoim przeciwnikiem wbijając go w matę przy każdej okazji, lecz Boski nie pozostawał mu dłużny, cały czas podnosząc się i pokazując że jest trudnym orzechem do zgryzienia. O sukcesie Ostrowskiego zadecydowała wyżej wymieniona niekompetencja Krzysztofa Zasady, który podczas próby zaatakowania tancerza wdał się w szarpaninę z Mirą podczas której przypadkowo potraktował teczką swojego szefa. Boski Ostrowski wykorzystał sytuację i wykonał Party Drivera na Gracjanie Korpo po czym wygrał pojedynek. Po dojściu do siebie wściekły Korpo chwycił Krzysztofa za szyję z zamiarem wykonania Deadline'a ale zakończyło się jedynie na odepchnięciu go. Gracjan udał się na zaplecze podczas gdy Zasada, znajdujący się poza ringiem, stał zdziwiony pozytywną reakcją fanów na jego zachowanie.

Po wszystkim na rampie pojawił się Dawid Oliwa. Długowłosy zawodnik spokojnie zmierzał do ringu, przybijając piątki z fanami i rozdając lizaki fankom podczas gdy do tej pory anonimowy pracownik ochrony podkradł się do niego i znienacka zaatakował go w plecy. Po chwili zdziwienia pojawiła się Bianca która oznajmiła, że pomimo kontuzji Victora Rosettiego, zapewnił on odpowiednią rozrywkę swojemu rywalowi i przedstawiła kolejnego człowieka Pana Prezesa, mianowicie ochroniarza Sawickiego - nową krew w KPW.

'FIGO FAGO' DAVID OLIWA def. SAWICKI
Chyba nikt z fanów nie spodziewał się że kontuzjowany Victor Rosetti przewidział taki rodzaj rozrywki dla swojego rywala, Dawida Oliwy, którym okazał się ochroniarz Sawicki. Po ataku z zaskoczenia Sawicki dominował przez dłuższą część walki lecz Dawid Oliwa wraz ze wsparciem publiczności, którzy również docenili jego nowy strój, wykonał Upadek z Raju doprowadzając do przegranej ochroniarza. Pomimo przegranej Sawicki pokazał się w dobrym świetle i na pewno nie był to ostatni raz kiedy widzieliśmy go w ringu KPW

W trzeciej walce wieczoru fani mieli ujrzeć starcie pomiędzy młodym, gniewnym i niepokonanym Damianem Lambertem a pionierem polskiego wrestlingu oraz pretendentem do pasa mistrzowskiego KPW Kamilem Aleksandrem. Jednak Kamil nie był w stanie zjawić się na walkę, ponieważ został zawieszony w prawach zawodnika w świetle kontrowersyjnego materiału udostępnionego przez Pięknego Kawalera, tym samym zostawiając swojego przeciwnika bez oponenta.

Publika nie musiała długo czekać gdyż człowiek bez przeciwnika - Damian Lambert zjawił się na arenie. Krótki gestem kazał przerwać swą muzykę jeszcze przed wejściem do ringu po czym wygłosił monolog w którym to obraził każdego kto mu tylko przyszedł do głowy i poprosił o ujawnienie swojego przeciwnika na dzisiejszy wieczór. Nim zdążył się obejrzeć na sali pojawił się debiutujący Peter Pannache który zrobił wielkie wrażenie na zgromadzonej publiczności. Nazwał zachowanie Lamberta haniebnym i niegodnym nazwiska jakie nosi po jednym z pierwszych władców Polskich. Lambert nie pozostawał krewny i odgryzał się, lecz w pewnym momencie nie wytrzymał i spoliczkował Pannache'a

PETER PANNACHE def. DAMIAN LAMBERT
Walka była widowiskowa a obydwaj zawodnicy pokazali się z bardzo dobrej strony. Lambert co chwilę przypominał swojemu przeciwnikowi dlaczego jest niepokonany korzystając ze swej przebiegłości, techniki i przewagi siły lecz tym razem to Peter wyszedł ze starcia obronną ręką dzięki swojemu stylowi walki. Lambert został po raz pierwszy pokonany i widać było że nie jest z tego faktu pocieszony. Pomimo debiutu Peter zebrał bardzo pozytywną reakcję publiczności co na pewno pomogło mu przezwyciężyć Lamberta.

Po krótkiej przerwie przyszła pora na czwarte starcie tego wieczoru. Samozwańczy król polskiego wrestlingu miał zmierzyć się z węgierską ikona hardkoru - Ronem Corvusem. Zanim do tego doszło Kawaler pojawił się w towarzystwie swych uczniów i powiedział co zostanie z federacji jeśli Pan Prezes dalej będzie go prowokować, a udowodnił już do czego jest zdolny. Gromkie brawa i oklaski przywitały Węgra z polskimi korzeniami przed którym stało bardzo trudne zadanie - pokonać niepokonanego Kawalera.

PIĘKNY KAWALER def. RON CORVUS
Walka rozpoczęła się od próby sił i nikt nie zdziwił się kiedy to potężnej postury Ron wygrał to stracie. Kawaler musiał zmienić podejście, szukał okazji do ataku i używał swej zwinności aby unikać ofensywy przeciwnika. Niestety, lub stety dla Pięknego Kawalera, Kawaleria przybył z odsieczą. Gdy Kawaler ze swymi uczniami udał się na backstage , Corvus pochopnie podążył za nimi. Po krótkim czasie Kawaler wyszedł sobie z szatni jak gdyby nigdy nic a Węgier poturbowany został wprowadzony na salę przez jego uczniów i od tego momentu Piękny Kawaler przejął prowadzenie. Pomimo wszystkich przeciwności Ron nadal był w stanie walczyć i nie poddawał się. Do akcji ponownie wkroczyła Kawaleria i dzięki odwróceniu uwagi sędziego oraz wykonaniu podwójnej jajachy na Corvusie, Kawaler mógł cieszyć się z kolejnej wygranej. Czy ktokolwiek jest w stanie powstrzymać Kawalerię?

Przed walką wieczoru dwóch szczęśliwców miało okazję wykazać się wiedzą na temat KPW i zdobyć koszulki. Kolejny powód do tego, żeby przyjeżdżać na gale na żywo :)

Walka wieczoru z udziałem czterech zawodników była niesamowitym widowiskiem, bowiem był to pierwszy Ladder Match w KPW, a stawką był kontrakt o stracie w którym nagrodą będzie pas mistrzowski KPW. Wszystko brzmi pięknie, lecz jedyną drogą była droga na sam szczyt, gdzie wisiał ów kontrakt a jedynym sposobem żeby go dosięgnąć i przywłaszczyć, było użycie drabin.

ROBERT STAR def. KASZUB, LUXUS, GREG
Ladder Match
Walka od samego początku trzymała w napięciu, a emocje sięgały zenitu. Na stracie zawiązały się małe sojusze - Kawaleria współpracowała tak samo jak Kaszub i Robert którzy skupili się na wyeliminowaniu uczniów Kawalera. Charakterystyczny dźwięk drabin uderzających o ludzkie ciało był częstym zjawiskiem. W pewnym momencie doszło do nieporozumienia pomiędzy Kawalerzystami którzy wdali się w krótką bójkę z której zwycięsko wyszedł Luxus , wykonując Jajachę na swoim tag team partnerze. Kaszuba jak zwykle było wszędzie pełno, a Robert pokazał się z kreatywnej strony wymyślając to coraz nowsze sposoby wykorzystania drabin. Niestety przeciwnicy nie pozostawali dłużni i po jednym z ataków drabiną Robert zaczął obficie krwawić. Mecz był niezwykle wyrównany i nie zabrakło momentów, w których zdawało się że zwycięzca jest jasny. Gdy wydawało się że Kaszub jest bliski wygranej, interweniował nie kto inny jak sam Piękny Kawaler, spychając drabinę i znajdującego się na jej szczycie Kaszuba poza ring. Nie docenił on jednak Roberta Stara który zaraz po tym jak Kawaler zaczął wspinać się po kontrakt również znalazł się na drabinie i po krótkiej wymianie ciosów wykonał Rockstar Hangovera z samego szczytu na ring. Samozwańczy gwiazdor rocka wspiął się na szczyt drabiny i zdobył kontrakt, stając się tym samym drugim pretendentem do pasa mistrzowskiego KPW, ale czy będzie miał przeciwnika skoro Kamil nadal pozostaje zawieszony?

KPW Arena 2 - niesamowite emocje, wspaniała zabawa i świetne widowisko, tymi słowami można określać to wydarzenie. A już niedługo kolejna dawka wrestlingowych emocji. Zapraszamy!

Strona korzysta z Cookies, akceptujesz to?

Yes No