KPW ARENA 28
ZŁY OMEN
11.04.2025
START 18:00, WEJŚCIE od 17:00
KLUB NOWY HAREM
81-342 Gdynia, 3 Maja 28
WYNIKI:
GREG pokonał ERYKA LESAKA
Kiedyś sojusznicy, dzisiaj wrogowie. To było starcie z ogromnym ładunkiem emocjonalnym.
Pierwsza walka gali KPW Arena 28 była niezwykle zacięta i wyrównana. Od początku Eryk Lesak balansował na granicy obowiązujących zasad, znęcając się nad rywalem i serwując mu brutalne ataki w dużych dawkach. GREGowi momentami udawało się przejmować inicjatywę, jednak jego były podopieczny wielokrotnie wracał na autostradę do zwycięstwa.
Jak na ironię przełomowym momentem dla „Papieża polskiego wrestlingu” okazało się być… odsłonięcie pośladków Lesaka! Ośmieszony zawodnik wypadł z rytmu, a były mistrz KPW wykorzystał szansę i niewiele później sprzedał przeciwnikowi Pedigree, po którym zwyciężył.
ZEFIR pokonał LEONA LATO i TOMCZAKA
Trzyosobowa walka z KPW Arena 28 zaczęła się od zawiązania sojuszu pomiędzy Zefirem a Lato, którzy próbowali rozprawić się ze znacznie większym rywalem. TOMCZAK przez długi czas stawiał opór, jednak duet highflyerów wreszcie zdołał go osłabić, po czym ulubieńcy publiczności rozpoczęli pojedynek między sobą, zachowując szacunek i przestrzegając reguł.
Interesujące starcie 1 na 1 zakończyło się, gdy TOMCZAK wrócił do gry. Potężny zawodnik wyładował swoją złość, dając przeciwnikom bolesną lekcję. W pewnym momencie miał szansę na drugie zwycięstwo w swojej drugiej walce w KPW, po tym jak wykonał Chockeslam na Leonie Lato. Przeszkodził mu jednak Zefir, który zaskoczył go Drop Kickiem z trzeciej liny.
Ostatecznie biało-czerwony luchador zwyciężył po wykonaniu Sentona na Leonie Lato.
KPW Oldtown Championship Street Fight
CHEMIK(c) pokonał FILIPA FUXA
Znak drogowy, kosz na śmieci, kij do kendo…
Krew, pot i łzy…
W walce o pas KPW OldTown na KPW Arena 28 widzieliśmy wszystko! Odwieczni wrogowie starli się ze sobą w wymarzonych warunkach. Uliczne ciuchy, szeroki arsenał broni do dyspozycji i wszystkie chwyty dozwolone! Obaj zawodnicy na fali, obaj z mistrzowskimi tytułami i obaj żądni krwi przeciwnika. To nie mogło się nie udać.
Chaos królował tu od samego początku. Nikt tak naprawdę wyraźnie nie przeważał, a zawodnicy postawili na ultra-ofensywny styl walki, nie myśląc specjalnie o obronie. Brutalna jatka toczyła się zarówno w ringu, jak i poza nim. Przedmioty szły w ruch ku uciesze fanów, a mistrz Oldtown i mistrz Tag Team nie mieli wobec siebie żadnych skrupułów.
Przełomowym momentem walki było uderzenie Filipa Fuxa metalowym koszem na śmieci w głowę, gdy ten siedział w narożniku. Mistrz KPW Tag Team wypadł poza ring, a gdy zdołał się podnieść, jego twarz była zalana krwią. Chemik wykorzystał tę słabość i mimo iż Fux, wykorzystując swój spryt, był bardzo bliski zwycięstwa, to jednak musiał uznać wyższość mistrza KPW OldTown, który po raz kolejny obronił swój tytuł.
DAVID OLIWA pokonał TOBY ST. JOHN
Od początku wiedzieliśmy, że będzie to fenomenalny pojedynek i tak właśnie było!
David Oliwa i Toby St John dali fanom kawał wrestlingu z najwyższej półki.
Dlaczego to musiało się udać? Dlatego, że w ringu mieliśmy:
-zawodników, którzy łącznie mają na koncie kilkaset stoczonych walk
-łącznie występowali w ringach ponad 50 federacji z całego świata
-razem mają na koncie kilkanaście tytułów mistrzowskich z różnych organizacji
Walka była zaciekła i wyrównana. Ciężko było wskazać wyraźnego faworyta. Wiadomo było jedynie, że dla każdego z nich triumf w tym starciu będzie wyjątkowo cennym łupem. Zobaczyliśmy perfekcyjną mieszankę doświadczenia z obu stron połączonego z determinacją, siłą i dużymi umiejętnościami. Intensywność stała na wysokim poziomie, a więc nie dziwi, że obaj zawodnicy schodzili z ringu potwornie zmęczeni. David Oliwa okazał się być o włos lepszy, zaliczając przy tym jedno ważniejszych zwycięstw w ostatnich miesiącach. Widać, że kryzysy, z którymi zmagał się były mistrz KPW Oldtown jeszcze niedawno, odeszły już w niepamięć. Teraz Oliwa mając na koncie wygrane z Leonem Lato czy Louisem Bashamem w KPW, a także uzupełniając je sukcesami na arenie międzynarodowej, daje zarządowi federacji jasny sygnał – jestem w gazie, rozwijam się i chcę walczyć o więcej!
ZAPRZYSIĘŻENIE NOWEGO PREZESA
Ceremonia zaprzysiężenia nowego prezesa została przerwana powrotem Krystiana Malinowskiego.
KPW Championship Match
HANS SCHULTE(c) pokonał MICHAŁA FUXA
„Diabeł polskiego wrestlingu”, jak nazwał samego siebie Hans Schulte, zwycięża kolejną walkę w niebieskim ringu i pozostaje mistrzem KPW! Czy zdoła utrzymać tytuł do tegorocznej Godziny Zero?
Michał Fux przystępował do tej walki nie tylko z ogromnymi ambicjami, ale również z bardzo mocnym mandatem zaufania ze strony fanów i władz KPW. Miano pretendenta zdobył bowiem poprzez wygraną w turnieju, w ramach którego pokonał Chemika oraz Filipa Fuxa i Davida Oliwę. Wielu z nas wierzyło, że to może być jego moment i że do swojego mistrzostwa drużynowego dołoży najważniejszy pas w federacji. Doskonała dyspozycja, ogromna ambicja i wejście na najwyższy poziom swych umiejętności sprawiły, że był blisko… ale niewystarczająco.
Świetnie przygotowany niemiecki strateg miał problemy z poskromieniem waleczności rywala, jednak ostatecznie chłodna kalkulacja i wyrachowanie Schulte wzięły górę nad serduchem Fuxa. Niemiec odnalazł głęboko ukryte, słabsze strony Michała i brutalnie wykorzystał je, by zniszczyć marzenia pretendenta.
Niemcowi jednak wygrana nie wystarczyła. Po walce postanowił wyładować swoją frustrację i zaatakować pokonanego przeciwnika. Z pomocą mistrzowi KPW Tag Team przybył Zefir, który po 3 latach od pamiętnego skoku z balkonu, ponownie dokonał tego karkołomnego wyczynu, wykonując widowiskowe crossbody na zaskoczonym Schulte. Chwilę później na arenie pojawił się prezes Krystian Malinowski, który najpierw dał publice nadzieję na walkę Zefir kontra Schulte na KPW Arena 29, po czym zaskoczył widownie, atakując słownie Zefira i wskazując go jako głównego podejrzanego o zorganizowanie zamachu na jego osobę na gali KPW Arena 26.
